środa, 11 lutego 2015

tak ogólnie na powitanie:)

hej
witaj na mojej blogowej stronce. Niezbyt wiedziałam o czym by tu pisać, ale ponieważ wspinaczka zajmuje stosunkowo dużo czasu w mojej głowie i na ściance- postanowiłam skrobnąć to i owo....


Tak to wygląda na co dzień:)





Każdy tzw łojant- wiadomo- wybiera się w skałki. Ja mam troszkę trudniej, z racji tego że mieszkam w Trójmieście. W skałer wybieram się więc sporadycznie, w Sokoliki lub na Jurę. Cały rok planuję kiedy i w jakim towarzystwie się wybiorę..









Gorzej zimą, bo u nas marzną paluszki a ścianka zaczyna się nudzić...co wtedy?

Rok temu wybrałam wypad do "mekki" polskich łojantów czyli do Hiszpanii w rejony Costa Blanki. Piękne widoki, nieograniczane możliwości wspinania, kwitnące drzewka migdałowe, niepowtarzalne oliwki i wino...




 

A wy? Gdzie wybieracie się zimą?  Możecie polecić jakieś ciekawe i niedrogie miejsca?

Zapraszam do śledzenia mojego bloga. W następnym odcinku...wspin i dzieci:)